Rodzice zabierają swoje dzieci ze szkół.

0
893
GAIA

Ponad 15 000 dzieci w Polsce uczy się w domu. „Edukacja domowa zyskuje na popularności” mówi Jolanta Misiak, dyrektor Wydziału Pragmatyki Zawodowej i Analiz Kuratorium Oświaty w Lublinie. Rosną wymagania dzieci ale także oczekiwania rodziców. W całym województwie lubelskim już ponad 320 dzieci nauczanych jest w domu przez rodziców lub opiekunów natomiast w samym powiecie zamojskim takich dzieci jest już jedenaścioro. Głównie są to uczniowie szkół ponadpodstawowych. Tzw. edukacja domowa odbywa się na wniosek rodziców skierowany do dyrektora szkoły, w której uczy się dziecko a dyrektor zezwala bądź odmawia na nauczanie poza szkołą. Do wniosku do dyrektora dołącza się oświadczenie rodziców dotyczące zapewnienia dziecku warunków, które umożliwią mu realizację podstawy programowej na danym etapie kształcenia oraz zobowiązanie, że dziecko będzie przystępowało do rocznych egzaminów klasyfikacyjnych” informuje dyrektor Misiak. Edukacja domowa wydaje się mniej stresująca: uczeń nie chodzi do szkoły, nie ma zadań domowych, kartkówek, sprawdzianów. Obowiązują jednak roczne egzaminy klasyfikacyjne z podstawy programowej, uczeń musi je zdać aby otrzymać promocję do kolejnej klasy.

„Nauczanie domowe to jedna z możliwości kształcenia, ale na pewno nie dla wszystkich uczniów; w procesie edukacji bardzo ważne są też relacje, kontakt z rówieśnikami” zaznacza dyrektor Misiak.

Pani Iga i Pan Robert jako jedni z pierwszych w Polsce, zdecydowali się na edukację domową swoich synów, starszy syn, Jan – obecnie 20 lat – student II roku Wydz. Lekarsko-Dentystycznego na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, w edukacji domowej był w dwóch ostatnich latach podstawówki – wówczas była to 5 i 6 klasa – młodszy syn, Maciej – obecnie 13 lat – uczeń 7 klasy szkoły podstawowej, w edukacji domowej pierwszy rok. Nasza przygoda z edukacją domową rozpoczęła się 10 lat temu. Wtedy była to całkowita nowość w Polsce. W przypadku starszego syna szkoła systemowa kolidowała z uprawianiem sportu. Intensywnych treningów, zgrupowań i wyjazdów na zawody sportowe nie można było pogodzić z codzienną szkołą. Decydując się na edukację domową przecieraliśmy szlak. W naszej szkole Janek był pierwszym i jedynym uczniem, który uczył się w domu” mówi Pan Robert. „Decyzję o rozpoczęciu przez młodszego syna, Maćka przygody z edukacją domową podjęliśmy po wielu długich rodzinnych naradach i dyskusjach. Decyzja nie była wymuszona okolicznościami. W przypadku Maćka szkoła nie koliduje z pasjami” dodaje tata chłopców.

Na pytanie, czy dziecku nie brakuje kontaktu z rówieśnikami Pani Iga odpowiada:

„Kontakt z rówieśnikami można realizować na bardzo wiele różnych sposobów i zdecydowanie szkoła w dzisiejszym wydaniu wcale nie jest najlepszym z nich. Umożliwienie dziecku poszukiwania swoich zainteresowań, nowych pasji, dając mu więcej czasu niewypełnionego bezustanną i narzuconą odgórnie obecnością innych ludzi wokół, bywa bardzo inspirujące i daje pozytywne efekty. Umiejętność gry na ukulele i gitarze, którą Maciek zyskał w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, mając po prostu czas do własnej dyspozycji, jest jednym z takich efektów. Dziś nasz syn spotyka się z kolegami, aby wspólnie grać na ulubionych instrumentach. A odpowiedź na pytanie: „Co robiliście u Filipa?” – „Graliśmy!” nabiera w dzisiejszych okolicznościach zupełnie nowego i cieszącego nas znaczenia”

Pod linkiem www.edudomprojekt.pl znajdziecie więcej informacji na temat projektu sfinansowanego z funduszy EOG – Program Edukacja – nakierowanego na wsparcie współpracy dziecka ( i jego rodzica) w edukacji domowej ze szkołą.

- reklama-
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments