Problem wraca jak bumerang. Strażacy walczą z pożarami traw

0
352

Wraz z nadejściem wiosny powrócił odwieczny problem, czyli wypalanie traw. Ta metoda usuwania suchych pozostałości roślinnych z pól i pastwisk jest bardzo szkodliwa i niebezpieczna. Za wypalanie traw grożą też kary pieniężne. Mimo to, strażacy wciąż są wzywani do kolejnych takich przypadków.

– Od początku 2018 roku w Polsce powstało już 20.660 pożarów traw. W wyniku tych pożarów zginęły dwie osoby, a kolejnych 41 zostało rannych. Dla porównania w 2017 roku zginęły dwie osoby, a 101 zostało rannych. – wylicza mł. brygadier Andrzej Szozda, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Zamościu.

Dodaje, że do tej pory na terenie powiatu zamojskiego wystąpiło 31 pożarów suchych traw, najwięcej zdarzeń wystąpiło w gminie Nielisz (9) i Szczebrzeszyn (9).

-Pożary stanowiły zagrożenia dla obszarów leśnych oraz zabudowań. Na tak stosunkowo niewielką ilość tego rodzaju pożarów miała istotny wpływ “mokra” wiosna. Liczymy też, że sukcesywnie zwiększa się nasza świadomość, że wypalane suchych traw jest niepotrzebne, nieekonomiczne i stwarza realne zagrożenia, a może być też kosztowne – mówi rzecznik zamojskich strażaków

Podkreśla też, że wypalanie suchych traw, narusza przepisy ustawy o ochronie przyrody, ustawy o lasach, kodeksu wykroczeń – grożą za to sankcje karne. W przypadku, gdy  wypalanie traw stanowi zagrożenie dla wielu osób lub mienia wielkich rozmiarów, sprawcę można ukarać kwotą nawet 5000zł.

Ponadto Pożary traw na nieużytkach, z uwagi na ich charakter i zazwyczaj duże rozmiary, angażują dużą liczbę strażaków i zasobów ratowniczych. Strażacy, zaangażowani w gaszenie pożarów traw na łąkach i nieużytkach, w tym samym czasie mogą być potrzebni do ratowania życia, zdrowia i mienia ludzkiego w innym miejscu. – Może się zdarzyć, że przez lekkomyślność ludzi związaną z wypalaniem traw nie dojadą na czas tam, gdzie są bardzo potrzebni – dodaje Szozda.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments