Ścibakówna i Englert na tysiąc lat w Alei Sław w Zamościu

1
2529

fot. Facebook/ Twierdza Otwarta

Zamościanka, Beata Ścibakówna – aktorka i Jan Englert – aktor, reżyser, pedagog odsłonili  dedykowane im tablice pamiątkowe z brązu w Alei Sław w Zamościu. Były łzy wzruszenia i radość, honory i gratulacje. Artyści są patronami honorowymi Zamojskiego Lata Teatralnego (18.06.).

W wywiadzie udzielonym TVP Lublin – Beata Ścibakówna podkreśliła, że wyróżnienie przyjmuje z niezwykłą atencją, ponieważ mieć swoją „gwiazdę” w Alei Sław w mieście urodzenia, to miłe uczucie.

P1130462Jan Englert zauważył, że jest satysfakcją dla kogoś, kto się tu urodził, tu wyrósł, tu ma przyjaciół do dziś. – Ja jestem, jak u Gombrowicza, „na przyprzążkę”. Po śmierci Janka Machulskiego, tutaj opiekuję się – jako dyrektor Teatru Narodowego, daję również swoje nazwisko festiwalowi teatralnemu. Sądzę, że to, co jest powiedziane pół żartem przeze mnie, nie jest tak całkowicie pozbawione sensu. Podejrzewam, że gdyby nie los, czy fatum, czy przeznaczenie boskie, czy biologiczne, to nie spotkalibyśmy się tutaj – mówił zasłużony dla kultury polskiej Jan Englert, prywatnie mąż pani Beaty.

Tradycyjnie, z hotelu Mercure na ulicę Grodzką przywiozła znamienitych Gości biała kareta. Po czerwonym dywanie Beata Ścibakówna i Jan Englert przeszli w towarzystwie tancerzy Zespołu Pieśni i Tańca „Zamojszczyzna”, ubranych w maski i kostiumy teatralne. Powitała ich Orkiestra Kameralna Symfoników Zamojskich pod kierunkiem Piotra Redeła Oskarowym przebojem „Moon River”.

Następnie zaprezentowano sylwetki wielkich osobowości kina i teatru. W trakcie laudacji przypomniano, że rodowita zamościanka Beata Ścibakówna jest absolwentką I Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Zamoyskiego w Zamościu. Była jedną z najbardziej aktywnych członkiń Młodzieżowego Teatru Aktualności, założonego w 1962 r. przez Waldemara Zakrzewskiego. Absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie występuje na deskach Teatru Narodowego w Warszawie. Z sukcesem gra w filmach i serialach telewizyjnych. W Zamościu, podczas ZLT, wystąpiła w spektaklach: „Hipnoza” i „Intryga”.  W 2005 roku została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi. W tym roku na Festiwalu Teatru PR i Teatru TVP Beata Ścibakówna  otrzymała Nagrodę aktorską “Dwa Teatry” za rolę w spektaklu „Mąż i żona”. Nagrodę za reżyserię tej komedii Aleksandra Fredry otrzymał Jan Englert.

Jan Englert,  należący do grupy najwybitniejszych polskich aktorów, zadebiutował w filmie w wieku 14 lat w obrazie Andrzeja Wajdy “Kanał”. W 1964 r. ukończył warszawską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im.  Aleksandra Zelwerowicza i zadebiutował na deskach Teatru Współczesnego. Od 1980 roku jest wykładowcą w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie (obecnie Akademia Teatralna). W latach 1981-87 pełnił funkcję dziekana wydziału aktorskiego. Trzy razy był rektorem tej uczelni. Za swoje największe osiągnięcie w tym czasie uważa odbudowanie Collegium Nobilium, teatru szkolnego w miejscu, gdzie w XVIII wieku istniała scena ojców pijarów. W 1989 r. otrzymał tytuł naukowy profesora. W latach 1992-1993 był członkiem Rady ds. Kultury przy Prezydencie RP.

Od 1997 roku związany jest z Teatrem Narodowym, w 2003 roku został szefem artystycznym warszawskiej sceny narodowej.  Jan Englert cieszy się wśród ludzi, z którymi współpracował, opinią pracoholika i człowieka, który poświęca się swojej pracy bez reszty. Ma na swoim koncie mnóstwo kreacji filmowych i teatralnych. Otrzymał wiele prestiżowych nagród. W 1999 r. wręczono mu Superwiktora za całokształt twórczości. W 2014 r. otrzymał Nagrodę honorową festiwalu “Dwa teatry”, za twórczość odrzucającą stereotypy i łatwe nowinki, umocowaną w pamięci i historii, dotyczącą problemów współczesności za reżyserię telewizyjną spektaklu “Miłość na Krymie” w reżyserii Jerzego Jarockiego.

P1130099Największą popularność przyniosły mu role w serialach: Polskie drogi, Noce i dnie, Lalka, Rodzina Połanieckich, Matki, żony i kochanki. Zagrał w filmach kultowych: Zygmunta w Kolumbach Morgensterna i Rajmunda Wrotka – w serialu Dom. Powiedzonka Mundka bardzo szybko stały się własnością publiczności i weszły do języka potocznego, a Zygmunt jest wzorem bohatera dla kolejnego pokolenia widzów. Grywał zwykle ludzi sympatycznych, prostolinijnych, honorowych i jednoznacznych, często owładniętych ideą walki lub szlachetną pasją. Inny wizerunek aktora pokazał w filmach z lat 90-tych. Mimo niewątpliwych sukcesów w kinie, najważniejszym miejscem dla Jana Englerta pozostaje teatr, a kolejne role, coraz bardziej doceniane przez krytykę, są na to dowodem.
– Teatr jest miejscem, w którym sprawdzam swoje rzeczywiste umiejętności zawodowe. Widz musi zostać przeze mnie porwany – mówił Jan Englert w 1997 r.

Od końca lat siedemdziesiątych Jan Englert zajmuje się także reżyserią. Zafascynowany klasyką, tą dużą i tą małą, najchętniej inscenizuje dramaty polskich romantyków, sztuki Witkacego oraz dramaturgię Czechowa. Dla Teatru Telewizji zrealizował między innymi najważniejsze dla naszej kultury teksty dramatyczne: Zygmunta Krasińskiego, Juliusza Słowackiego i Adama Mickiewicza.
– Uczenie zawodu daje mi ogromne zadowolenie. Pracę pedagogiczną smakuję z całym upodobaniem. Daje mi ona satysfakcję Pigmaliona. Żadna moja rola nie sprawiła mi takiej radości, jak udany debiut pod moim kierunkiem młodego człowieka, studenta – mówił Jan Englert, odznaczony: Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis, Nagrodą Ministerstwa Kultury i Sztuki za wybitne kreacje aktorskie i Nagrodami: im. A. Zelwerowicza, im. T. Boya-Żeleńskiego, im. Cypriana K. Norwida, Nagrodą Gustaw – za szczególne zasługi dla środowiska teatralnego (2014).

Jan Englert kiedyś powiedział o sobie: -Jestem aktorem prowincjonalnym i cenię to. Wolę być ulubieńcem Skierniewic, niż trzeciorzędnym aktorem w wielkim świecie. W Alei Sław w Zamościu padło zapewnienie, że dla nas zamościan jest Jan Englert aktorem, reżyserem i pedagogiem najwyższej próby! Jest również pan profesor ulubieńcem Zamościa.

Dwójka cenionych artystów, zasłużonych dla rozwoju naszej kultury narodowej i dla rozwoju kultury Zamościa, w 2011 r. honorowym patronatem objęła Zamojskie Lato Teatralne, od 41. lat organizowane przez Zamojski Dom Kultury. Jan Englert, który przyjął patronat honorowy ze względu na protekcję żony, mówił przed laty, że formuła teatru w wersji zamojskiej jest mu bliska. Dodał, że zawsze wzruszają go inicjatywy małych ojczyzn, uruchamiające lokalne społeczności i będzie wspierał ZLT swoim dorobkiem.

Jak podkreślono w Alei Sław – takie słowa w ustach uznanego aktora, reżysera i pedagoga są bardzo znaczące i ważne dla zamościan. Także dlatego powstała Aleja Sław, strażnik szlachetnej pamięci o ludziach, których twórczość i unikatowe dzieła mają wpływ na nasze życie, czyniąc je piękniejszym. Salut armatni w wykonaniu Leszka Sobusia podkreślił dostojność chwili. Beata Ścibakówna i Jan Englert dokonali symbolicznego odsłonięcia tablic pamiątkowych, z gwarancją tysiąca lat, wykonanych, tak jak poprzednie w Alei Sław, przez artystę rzeźbiarza Bartłomieja Sęczawę.

-Jestem szczęśliwa, że udało mi się jako pierwszej kobiecie „załapać” w pierwszej dziesiątce. To rzeczywiście wielkie wyróżnienie. Ale brakuje mi słów, aby powiedzieć o wzruszeniu, jakie mnie dzisiaj opanowało. Ponieważ dwa lata temu moja zamojska pępowina została przerwana, ta tablica jest ponownym odnowieniem mnie w tym mieście. I chciałabym ją zadedykować moim rodzicom – powiedziała  Beata Ścibakówna.

-Bardzo się cieszę, że jesteś tutaj Waldku, mój Szefie, który spowodowałeś, że zakochałam się w teatrze. To u Ciebie pierwszy zgrałam na deskach i objeździłam kawałek świata. Bardzo za to dziękuję –  powiedziała wzruszona do łez zamościanka, kierując słowa do Waldemara Zakrzewskiego.

– To nie jest nasze święto, to jest święto Zamościa. Tym bardziej jest to dla mnie wzruszająca chwila. Kiedy dokładnie dwadzieścia pięć lat temu przyjechaliśmy do Zamościa, ja jako profesor i reżyser, i Beata, debiutująca,  jeszcze jako studentka, a jeszcze nie byliśmy nawet narzeczonymi,  wtedy nawet do głowy mi nie przyszło, że ćwierć  wieku później będziemy razem  zostawiać ślady swoich butów. Dlaczego to jest wzruszające? Dlatego, że jestem świadkiem jak mocne są więzi łączące wszystkich, którzy w Zamościu kiełkowali, startowali. Myślę, że prawdziwe uroczystości tego rodzaju nie odbywają się tam gdzie blichtr i pompa ogólnonarodowa, tylko właśnie w takich małych ojcowiznach. Tego jestem pewien. Autentyczne są tam, gdzie poza głową i interesem dochodzi uczucie, dochodzi serce. To jest najlepszy dowód na to, że to tego serca troszkę jeszcze mamy. Pielęgnujmy te uczucia. Namawiam do chodzenia do teatru, tak jak do kościoła. Wszystkiego dobrego –  mówił Jan Englert.

Gratulacje naszym Sławom złożył Andrzej Wnuk, Prezydent miasta Zamość, który przedsięwzięcie kulturalno-artystyczne „Beata Ścibakówna i Jan Englert w Alei Sław” objął honorowym patronatem.

-Witam szanownych Gości, a tak naprawdę – domowników. Kiedyś cesarz Cezar powiedział: -Lepiej być pierwszym na wsi, niż drugim w Rzymie. Państwo jesteście Pierwszymi w Zamościu, i to jest bez wątpienia ważniejsze niż jakikolwiek Rzym. Wprawdzie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, ale niektóre zahaczają o Zamość, i większość z nich prowadzi przez Zamość. Dziękuję za to, że jesteście z nami. A Państwu dziękuję za obecność, bo to pokazuje jak wielu z Was interesuje się nie tylko teatrem, ale i Zamościem – podkreślił prezydent Andrzej Wnuk.

Gratulacje i podziękowania przekazał także Dariusz Czuk, prezes Zarządu PGE Obrót S.A. w Rzeszowie, darczyńca projektu honorującego ludzi kultury w Zamościu. Dostojnych Gości obdarował piękną akwarelą „Widok na Aleje Sław”, autorstwa Tadeusza Grygiela, którą z przyjemnością prezentował Jan Englert. Gratulacje przekazali także: Waldemar Zakrzewski oraz Grażyna Kawala, kurator programowy Zamojskiego Lata Teatralnego  i Janusz Nowosad, dyrektor ZDK.

Dla cenionych Artystów oraz zgromadzonej publiczności z koncertem wystąpiła Orkiestra Kameralna Zamojskich Symfoników, którą poprowadził Piotr Redeł. W programie koncertu znalazły się: przebój Franka Sinatry „Love and Marriage”, muzyka z filmu „Zapach kobiety”, „Walc Barbary”, czyli muzyka z filmu „Noce i dnie”, która stała się pretekstem do zatańczenia niezwykłego walca – tancerki „Zamojszczyzny” z Janem Englertem i tancerza – w parze z Beatą Ścibakówną. Zagrano także temat muzyczny z filmu „Polskie drogi”. Doskonały muzyczny program zakończył utwór Astora Piazzolli – „Libertango”. W Alei Sław rozdano uczestnikom fotografie pary Artystów z ich autografami oraz foldery obrazujące wszystkie edycje przedsięwzięcia od 2008 r. Beata Ścibakówna i Jan Englert pozowali także do pamiątkowych zdjęć i składali autografy.

Podziękowania za pomoc w realizacji uroczystości złożono: Prezydentowi miasta Zamość za honorowy patronat, darczyńcy – PGE Obrót S.A. Rzeszów, fundatorom i organizatorom – Miastu Zamość, Unii Szefów Firm Zamojszczyzny,  Lokalnej Organizacja Turystycznej Zamość i Roztocze i portalowi Zamość online. Dziękowano Partnerom uroczystości. Byli nimi: Zamojski Dom Kultury, Hotel Mercure Zamość Stare Miasto, restauracja Verona i Muzealna Piwnice Ormiańskie, Cukiernia Smakołyk, Korporacja Hydro-Instal Zamość Sp. z o.o., Firma Handlowo-Usługowa MAKO OknoPlast Zamość, Ryszard Borowski, Wójt Gminy Miączyn, Telewizja Kablowa Zamość VIDEO – KADR, restauracjom: Bohema, Morandówka, Padwa, Skarbiec Wina i Stowarzyszenie Wszystko Gra.

Uroczysty obiad na cześć naszych Sław, którzy oddali kawałek swojego serca Zamościowi, odbył się w restauracji „Verona”. Świąteczny tort upiekła Cukiernia „Smakołyk”. Obiecaliśmy kochać Artystów i teatr!

Teresa Madej

Pomysłodawczyni „Alei Sław w Zamościu”

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ola

Rodzice byliby dumni z Beaty Ścibak , gratuluje,super że do nas wraca i miasto ja uhonorowało za to,miło ją zobaczyć znów w Zamościu.