Były lepsze i gorsze chwile, to jest sport, ale Hetman Zamość zasługuje na grę w wyższej lidze, a na pewno zasługuje na to, aby przetrwać i zostać na przyszły sezon w trzeciej lidze.  Budowa zespołu nie trwa tydzień, dwa tygodnie, miesiąc, trwa sezon, dwa sezony a później przychodzą wyniki. Dlatego chciałbym prosić o cierpliwość i wyrozumiałość, a jednocześnie o pomoc w realizacji odbudowy Hetmana. Jestem do dyspozycji kibiców – razem działajmy dla Hetmana – powiedział w rozmowie z Nowym Kurierem Zamojskim, Jan Cios, dyrektor sportowy Hetmana Zamość.

Kamil Kusier: Jak to się stało że wrócił Pan po latach do Hetmana?

Jan Cios: – Pod koniec lipca otrzymałem telefon od członka Zarządu Stowarzyszenie K.S. Hetman, by zostać dyrektorem sportowym i pomóc ratować Klub. Przyjąłem propozycję od razu. Nie wyobrażałem sobie scenariusza, w którym Hetman miałby nie przystąpić do rozgrywek. Zamość to szczególne miejsce dla mnie, nie można było się odwrócić od klubu, który wyciągnął do mnie kiedyś rękę.

Jaką sytuację w klubie zastał Pan po swoim przyjściu?

– Sytuacja w klubie była nieciekawa, można powiedzieć, że wręcz tragiczna! Wielu ludzi jak się dowiedziało, że podjąłem się tego zadania, dzwoniło do mnie i pytało, czy wiem na co się decyduję? Odpowiadałem, że wiem, ale nie zostawię klubu, któremu tyle zawdzięczam, by zniknął z piłkarskiej mapy Polski. Obecna pozycja Hetmana nie jest do pozazdroszczenia, ale klubu nie buduje się w kilka miesięcy, aby realnie móc ocenić czyjąś pracę w piłce, potrzeba minimum dwóch, trzech lat.

Jakie były Pana Pierwsze kroki w działaniu na rzecz Hetmana Zamość?

– Oczywiście pozbierać sprawy sportowy klubu. Na pierwszych zajęciach w szatni było pięciu zawodników, a liga startowała za niespełna dwa tygodnie. Priorytetem było skompletowanie kadry zawodników, którzy zagrają w pierwszym meczu i kolejnych. To się udało.

Główny zarzut kibiców względem Pana pracy jest taki, że Jan Cios nie sprowadza piłkarzy z regionu, choć warto nadmienić, że ostatnio w składzie Hetmana znalazło się siedmiu zamościan.

– Razem z Piotrem Welczem przez kolejne kilkanaście dni przeprowadziliśmy setki rozmów z zawodnikami i menedżerami. Osobiście dzwoniłem do zawodników z regionu, spotykałem się z nimi. To samo robił Piotr Welcz, Michał Macek, Jarosław Czarniecki, Włodzimierz Kwiatkowski czy Przemysław Gałka. Za każdym razem słyszeliśmy odmowę. A nawet, gdy zawodnik już pojawiał się na testach, to później w dziwnych okolicznościach znikał. Hetman nie był konkurencyjny pod względem finansów nawet w porównaniu z klubami z niższych lig. 

Co oferowaliśmy zawodnikom? Projekt długofalowy pod nazwą Hetman Zamość. Możliwość gry w trzeciej lidze, ale wszystko to oparte miało być i jest na skromnym jak na warunki trzeciej ligi budżecie.

Drugi zarzut kibiców to zbyt duża kwota wydana  na piłkarzy. Czy nie licząc ekwiwalentu za  wyszkolenie Hetman zapłacił za jakiegoś zawodnika?

– Klub oprócz opłaty za wyszkolenie  tj. ekwiwalentu i opłaty do związku nie zapłacił za transfer zawodnika ani grosza. Wszystkie inne kwoty są wzięte z kosmosu. Za Piotra Białousko czy Dawida Rosiaka Hetman zapłacił biorąc pod uwagę uwarunkowania rynku nawet kwoty niższe, aniżeli wskazywał to przelicznik PZPN.

Z kolei jeżeli weźmiemy pod uwagę wartości kontraktów piłkarzy Hetmana, to najprostszym porównaniem może być fakt, że obecnie kilku graczy Hetmana zarabia równowartość jednego piłkarza z poprzedniego rozdania.

Dla przykładu Okan Ozcifci do Zamościa przyjechał na koszt klubu, z którego trafił do Hetmana. 90 Minutes Academy opłaciła nawet pobyt zawodnika na czas testów. Zawsze starałem znaleźć się jak najlepsze rozwiązanie dla klubu i jak najbardziej korzystne. Hetman to nadal dobre miejsce do rozwoju, dobre miejsce do ogrywania się.

Kibice pytają również o kwoty odstępnego zapisane w kontaktach . Czy  Hetman zabezpieczył się w przypadku odejścia piłkarzy z klubu?

– Zawodnicy za których klub zapłacił ekwiwalent mają wpisane w kontraktach kwoty odstępnego, więc Hetman otrzyma pieniądze w razie ich odejścia  do innego klubu.

A jak sprawa ma się w przypadku ewentualnego spadku?

– Póki co walczymy o to, aby do końca rundy zdobyć jak najwięcej punktów. Zimą przyjdzie czas na podsumowania, mam nadzieję, że również i na wzmocnienia. Wiosną do zdobycia będzie sześćdziesiąt punktów. Dopóki piłka jest w grze, wiele się może wydarzyć, to jednak patrzymy chłodno na swoją obecną sytuację. Zawodnicy wiedzą o co grają, większość zadeklarowała, że w przypadku spadku z chęcią pozostanie w Zamościu, aby przywrócić trzecią ligę dla Hetmana. To jednak na teraz gramy w tej trzeciej lidze i nie zamierzamy składać broni w walce o utrzymanie.

Czy zgodzi się Pan, że spokój w Hetmanie jest dziś potrzebny i pozostawienie trenera Czarnieckiego jako trenera pierwszego zespołu było słusznym wyborem?

– Hetmanowi spokój jest potrzebny jak rybie woda. Klub został doprowadzony do takiego stanu, że na pierwszym spotkaniu rozmawialiśmy o tym, w której lidze byłoby lepiej gdybyśmy wystartowali. Po informacji, że zostałem dyrektorem sportowym K.S. Hetmana Zamość otrzymywałem setki telefonów z gratulacjami za odwagę. Życzono mi powodzenia w odbudowie Hetmana.  Jeżeli chodzi o sytuację z trenerem, to sam zaproponowałem pracę Jarkowi Czarnieckiemu, bardzo dobrze się znamy i podobne myślimy o budowie zespołu na przyszłość.

Hetman potrzebuje czasu i spokoju jeszcze raz to podkreślam. Umiejętności indywidualne zawodników są naprawdę wysokie. Zespół wygląda coraz lepiej. Owszem, brakuje doświadczenia, ale charyzmą, ambicją, wolą walki nadrabiamy niektóre braki. Finanse Hetmana nie były zbyt mocne, to też wielu zawodników, choć chciało u nas grać, to gdy dowiadywało się o możliwościach kontraktowych klubu rezygnowało.

W  rozmowie z Dziennikiem Wschodnim wspomniał  Pan, że klub opierać będzie się na młodych zawodnikach, aczkolwiek wspomniał Pan także o potrzebie dokooptowania kilku piłkarzy z doświadczeniem. Kibice pytają gdzie to doświadczenie ?

– Hetman Zamość gra na czwartym poziomie rozgrywkowym, zespół powinien składać się z wychowanków plus młodych zawodników z regionu, a także wyróżniających się juniorach z Polski. W rundzie jesiennej Hetmana stać było na takich zawodników, jacy są obecnie w kadrze zespołu. To ambitna i młoda grupa, przed którą przyszłość dopiero się rysuje i to od nich zależy, gdzie na piłkarskiej mapie odnajdą swoje miejsce.

A co do doświadczenia. Otrzymywałem propozycje od menedżerów, że mają zawodników doświadczonych, ale koszt utrzymania jednego zawodnika to około pięciu tysięcy złotych miesięcznie. A zgody nie miałem na takie ruchy ze strony zarządu, co oczywiście rozumiem. Klub musiał znowu uzyskać wypłacalność i stać się wiarygodnym partnerem dla naszych sponsorów i darczyńców.

Z jakimi klubami z wyższej ligi prowadził pan rozmowy w sprawie długofalowej współpracy w kontekście wypożyczeń zawodników i ich ogrywania?

– Rozmawiałem z kilkoma klubami, ale warunki jakie proponowała druga strona były nie do przyjęcia dla Hetmana. Zamość może stworzyć dobre warunki do gry, to jednak na zasadach korzystnych przede wszystkim dla nas. 

Dużo do życzenia pozostawia kwestia szkolenia młodzieży w Zamościu. Akademia Hetmana – realny plan czy sfera marzeń?

Na terenie Zamościa mamy dwa wiodące stowarzyszenia tj. AMSPN Hetman Zamość i GAUDIUM Zamość, które szkolą dzieci od najmłodszych lat. Środki na funkcjonowanie otrzymują z dotacji miejskiej, dlatego musi być współpraca na linii wszystkich trzech klubów, choć osobiście uważam, że Akademia Hetmana to zdecydowanie konieczność i taki też plan wraz z Piotrem Welczem staraliśmy się realizować.

Tutaj dużo zależy od Pana Prezydenta i radnych. Hetman jakby nie patrzeć to obecnie miejski klub i trzeba w końcu zweryfikować słuszność słów – czy Hetman powinien być miejskim klubem, czy też powinniśmy się skupić na znalezieniu inwestora, ale takiego, dla którego Hetman nie będzie tylko dodatkiem, ale takiego, który potraktuje rozwój piłki nożnej w Zamościu bardzo poważnie.

Kibice bardzo często deprecjonują wartość drużyny i sens grania w lidze.

Jeszcze kilka miesięcy temu Hetman Zamość miał nie przystąpić do rozgrywek w III lidze, dzisiaj gra. To ogromna zasługa takich osób jak Piotr Welcz, Przemysław Gałka, Michał Macek, Jarosław Czarniecki, czy też osób zarządzających stowarzyszeniem, a zwłaszcza Pana Prezydenta Andrzeja Wnuka. Ja również starałem się nie przeszkadzać. Każdy mecz dla zawodników na tym szczeblu rozgrywkowym to nowe doświadczenie, ogranie, obycie, co zaprocentuje w przyszłości. Młodzi zawodnicy zdobywają bezcenne doświadczenie, tworzy się drużyna. Dlatego każda pomoc Was, Kibiców w tak trudnych czasach jest potrzebna.

Podczas swojej gry w Zamościu jednego Hetmanowi zazdrościła cała Polska. Fanatycznych kibiców. Nie bez powodu Twierdza Zamość była zawsze gorącym i trudnym terenem. Hetman to klub całej Zamojszczyzny i warto, aby teraz to przypomnieć.

Hetman musi znowu stać się najbardziej rozpoznawalną marką w regionie. Roztocze powinno żyć Hetmanem, tym bardziej, że to najwyżej sklasyfikowany zespół.

Co się musi zmienić w postrzeganiu Hetmana?

Jak zapewne większość kibiców wie, przygodę z piłką nożną zaczynałem w klubie Tanew Majdan Stary. Dla mnie młodego chłopaka gra w K.S. Hetman Zamość to był zaszczyt i przyjemność. Całe serce oddawałem na boisku, by osiągnąć jak najlepszy wynik, co później zaprocentowało grą w Ekstraklasie i chciałbym, aby młodzi zawodnicy z regionu mieli dzisiaj podobne podejście do Hetmana. 

Były lepsze i gorsze chwile, to jest sport, ale Hetman Zamość zasługuje na grę w wyższej lidze, a na pewno zasługuje na to, aby przetrwać i zostać na przyszły sezon w trzeciej lidze.  Budowa zespołu nie trwa tydzień, dwa tygodnie, miesiąc, trwa sezon, dwa sezony a później przychodzą wyniki.

Dlatego chciałbym prosić o cierpliwość i wyrozumiałość, a jednocześnie o pomoc w realizacji odbudowy Hetmana. Jestem do dyspozycji kibiców – razem działajmy dla Hetmana.

Rozmawiał Kamil Kusier

 

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments