ZAPISKI REKRUTA Dzień 10: „Wsiadamy do Jelcza. Nasz dzisiejszy cel podróży – strzelnica Srebrzyszcze.”

0
467

ZAPISKI REKRUTA

Dzień 10

Rozpoczyna się kolejny tydzień naszej szesnastki. Poranna zaprawa, bieg. Rozgrzewka zwykle trwa około 20 minut, potem wracamy na pododdziały i wychodzimy na śniadanie. Wszystko odbywa się sprawnie i szybko, aby nikt na nas nie musiał czekać. Pierwsi posiłek pobierają żołnierze, na końcu nasz dowódca. Jedzenie jest smaczne, chociaż dla niektórych pewnie zbyt małe porcje. Po śniadaniu, krokiem marszowym wracamy na pododdziały. Zabieram plecak, kamizelkę z magazynkami i wychodzę na apel. Jak codziennie nasz dowódca powtarza, że bezpieczeństwo jest najważniejsze. 

Wsiadamy do Jelcza. Nasz dzisiejszy cel podróży – strzelnica Srebrzyszcze. Na miejscu zostajemy podzieleni na 9 grup i ruszamy na punkty nauczania. Pierwszy jest punk medyczny. Tutaj ćwiczymy pierwszą pomoc i zakładanie opatrunków. Dalej praca z radiostacją, następnie postawy strzeleckie, przeszukiwanie osób i pojazdów, szyki marszowe, rozkładanie i składanie broni, ładowanie magazynków. Jednym słowem doskonalimy to, czego nauczyliśmy się przez ostatni tydzień, aby dobrze wypaść na egzaminie, czyli pętli taktycznej, która już w najbliższy piątek. 

Ale wróćmy do punktu, z którego dzisiaj mieliśmy zaliczenie, czyli strzelanie na celność i skupienie oraz strzelanie szkolne w postawie leżącej do celów ukazujących się. Powoli zbliża się moja kolejka. Sprawdzam broń, jeszcze ostatnie poprawki i pełne skupienie. Serce bije szybko, próbuje je uspokoić i wyrównać oddech. Zajmuje stanowisko, przyjmuję postawę, mierzę i oddaję strzały. Nawet nie wiem kiedy skończyły mi się naboje. Głęboka ulga i ciekawość, jak poszło. Podchodzimy do naszych tarcz. Wynik zadowalający. Przede mną jeszcze dużo ćwiczeń. Strzelanie szkolne do celów ukazujących się poszło mi zdecydowanie lepiej: 91 procent wykonania strzelania. Efekty szkoleniowe osiągnięte. To nie tylko praca nasza, ale przede wszystkim naszych instruktorów. 

Wszyscy mamy to samo uczucie trzymając magazynek z nabojami, wiemy, że to nie żarty. Każdy ma obawy, jak pójdzie, ale poszło naprawdę dobrze. Przeżycie, które zapamiętam do końca życia. Bo naprawdę warto. Polecam.

szer. Ewelina Rudy

żołnierz 25 blp w Zamościu

 

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments