Zamojski Festiwal Książki z perspektywy uczestnika

0
272

Wyjątkowo zimny maj, ale deszcz i inne anomalie nie przeszkodziły miłośnikom książek uczestniczącym w IX edycji Zamojskiego Festiwalu Książki organizowanym przez Książnicę Zamojską im. Stanisława Kostki Zamoyskiego. Trwający 3 dni (w dniach 21-23 maja) Festiwal na Kamiennej przykuł uwagę osób czytających, piszących, myślących… odważnych – jednym słowem tłumów nie było… Nie oznacza to, jednak, że Książnica świeciła pustkami. Co to to nie. Jako uczestnik Festiwalu (dane mi było spędzić fantastyczne 3 dni) mam odwagę powiedzieć, że żałuję trzech rzeczy… po pierwsze, że nie pracuję na Kamiennej, po drugie, że jest ona daleko (jednak) od centrum [głośno ostatnio o przenosinach Starostwa, a może warto poszukać dobrej lokalizacji dla biblioteki – będą z tego same plusy], po trzecie, że to tylko 3 dni, a nie tydzień chociaż, czy miesiąc – takie dajmy na to „Zamojskie majowe Zaczytanie”. 

Nie wziąłem udziału w całej bogatej ofercie festiwalowej. Byłem 21 maja na promocji tomiku poezji Krzysztofa Piotra Czubary – historyka, dziennikarza, regionalisty. Promocji niezwyklej (autor zmarł w 2008 roku), ale oczekiwanej. Taki właśnie tytuł przybrał ów tomik „Oczekiwanie”. Dzięki Książnicy i Sponsorom (celowo przez wielkie „S”, bo społeczne zaangażowanie biznesu jest dzisiaj w cenie) Agnieszce i Jarosławowi Cybulskim, Konradowi Jaeschke oraz Beacie i Dariuszowi Marciniewiczom, ale nade wszystko dzięki Marcinowi Czubarze (synowi Krzysztofa), który przyczynił się do tego, by poezja Ojca (mało kto znał śp. Krzysztofa Czubarę jako poetę) ujrzała światło dzienne. Dziękuję! I nie jest do ostatnie dziękuję, jakie się tutaj pojawi… 

Dzień drugi. Giełda Twórców Regionalnych. Miałem przyjemność reprezentować Bibliotekę Publiczną Gminy Łabunie i jej wydawnictwa, ale również siebie i swoją „Królową…”. Koncert kapeli Wójtowianie z Krasnobrodu – bo w bibliotece czasami może i powinno być głośno, a później długie rozmowy wystawców o kondycji czytelnictwa, nowościach na lokalnym rynku książki, planach wydawniczych. Tego dnia byłem świadkiem masowych odwiedzin w bibliotece – dzieci, młodzież, dorośli – takie odwiedziny to spełnienie bibliotekarskich marzeń. Odwiedzajcie biblioteki, tak często, jak możecie. W Książnicy towarzyszyła mi żona Agnieszka reprezentująca Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łabuńskiej im. Jana Jakuba Zamoyskiego. Z żoną Sabiną był – Daniel Mróz, młody autor z niedalekiej Sąsiadki. „Jaskółcze znamię” (ukazały się dwa tomy) warte jest przeczytania. Kto nie czytał – niech pyta w księgarniach, albo jedzie do Sąsiadki i szuka autora. Przemykał między stołami także Łukasz Izarowski (wprawdzie bez swoich książek), ale książkę kupił swojej żonie Monice. Takie partnerstwo – „dla książki”. Po 17. wziąłem udział w spotkaniu z Weroniką Kostyrko. Książka „Tancerka i Zagłada. Historia Poli Nireńskiej” przybliża postać nieco zapomnianej wybitnej tancerki Poli Nirensztajn, żony Jana Karskiego. Wartościowe, bardzo ciekawe spotkanie w kameralnym gronie – taki namacalny kontakt z historią, autorem – przywołał pierwszą edycję Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie. Trzeba bronić literaturę przed zaczytaniem. Jak uniknąć ognia zagłady? Tańczyć w ogniu, który rozpala? 

Czytanie przedłuża życie. Muzyka leczy duszę. Festiwal książki z koncertem – Bardzo dobry pomysł! Dzień trzeci. Dyplomatyczne spotkanie autorskie z Władysławem Tadeuszem Lichotą, nagrody i wyróżnienia dla czytelników, przyjaciół biblioteki, osób i instytucji współpracujących, a wieczorem o 19. wisienka na torcie, czyli prawie jak w biblijnej Kanie – najlepsze wino na koniec wesela. Koncertu Łukasza Jemioły wysłuchałem w koszulce festiwalowej z Cieszanowa. Rock, Blues, Poezja, Muzyka – łączy się to wszystko jakoś. Posłuchajcie tego człowieka – jeśli nie na żywo, to na YT chociaż. 

Czas na kolejne podziękowania… za Festiwal, za „Dziękuję” (baardzzo mi ta piosenka przypadła do ucha, podobnie jak teksty Hanny Bondarenko, poetki z Lublina), za dobre Towarzystwo… Czytajcie Ludzie, zaglądajcie do bibliotek… na Kamienną, na Orzechową, gdziekolwiek…

Piotr Piela

 

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments