Filmowe drogi prowadzą do Zwierzyńca…

0
922

Filmowe drogi prowadzą do Zwierzyńca…

i chociaż 17. LAF za nami, warto już teraz w kalendarzu miejsc koniecznych do odwiedzenia zapisać sobie, że niedaleko Szczebrzeszyna jest Zwierzyniec, a do Zamościa już tylko „rzut beretem”. Festiwale Zamojszczyzny są nie tyle konkurencją, co alternatywą dla innych może głośniejszych, a może tylko bardziej medialnie napompowanych wydarzeń.
W poniedziałek 15 sierpnia zakończyła się w Zwierzyńcu Letnia Akademia Filmowa, której 17. edycja rozpoczęła się w piątek 5 sierpnia. Wydarzenie z patronatem programu Trzeciego Polskiego Radia to gwarancja prawdziwej kinowej uczty. A było w czym wybierać: festiwalowe projekcje rozlokowane w 4 kinach: Skarb, Salto, Dzięcioł i Jowita plus piąte plenerowe (przy browarze) z nocnymi seansami pozwalały nasycić kadr po kadrze głodną duszę kinomaniaka.
Za nami 11 dni, kiedy można było nie wychodzić z kina. Ratuje przed upałem zacień kinowej sali, nie przeszkadza chłodny powiew jesieni, deszczowa zapowiedź pluchy, może niekiedy burczenie w brzuchu, bo trudno znaleźć chwilę na przyziemne jedzenie. W programie, poza tradycyjnymi cyklami „Filmy w Sieci”, „Klubowy Karnet”, łowić można było perły z „Archeologii kina” – choćby „Żony ze Stepford” lub wygrzebać w „Biurze Odzyskanych Filmów” zapomniane lub niechciane radzieckie (rosyjskie) skarby. By szkody na duchu nie czynić, tym którzy być nie mogli wymienię tylko kilka nazwisk i tytułów z podaniem daty i miejsca projekcji – choć to już historia. Zacznę od filmu Ragtime Miloša Formana w Kinie SKARB 13 sierpnia o 9:00, dzień później w tym samym miejscu i o tej samej godzinie Udar Słoneczny Nikity Michałkowa. W tym samym kinie 9 sierpnia o 14:30 nagrodzony Perłą Renesansu Dotknięcie anioła Marka Pawłowskiego i spotkanie autorskie. Spotkać można było również 13 i 14 sierpnia Kazimierza Kutza oraz obejrzeć jego Perłę w koronie 14 0 19:30 i Nikt nie woła, 13 o 19:45, czy Sól ziemi czarnej 12. o 12:00 w Kinie DZIĘCIOŁ.
Plejada nazwisk: Żuławski, Oppenheimer, Saura, Kaurismaki, Ford, Wenders. Smaczki filmowe i głośne polskie nazwiska Szołajski, Łoziński, Czekaj intensywnie i po brzegi uzupełniały roztoczańską przyrodę… zupełnie naturalnie i nienachalnie, a ta niczego nieświadoma czyniła swoje – również naturalnie z wdziękiem – zachwycała.

Organizatorami filmowego święta byli: Stowarzyszenie Filmowe CineEuropa, Filmoteka Narodowa, Sieć Kin Studyjnych, Polska Federacja Dyskusyjnych Klubów Filmowych, Centrum Kultury i Biblioteka Publiczna oraz Urząd Miejski w Zwierzyńcu.

Piotr Piela

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments