Zatrzymany adwokat od “trumny na kółkach”. Koniec ucieczki Pawła Kozaneckiego w powiecie hrubieszowskim 
W czwartek 7 maja 2026 roku policja zakończyła pościg, który elektryzował opinię publiczną od kilku dni. 46-letni Paweł Kozanecki, łódzki adwokat znany jako “adwokat od trumny na kółkach”, został zatrzymany na terenie powiatu hrubieszowskiego.
Mężczyzna, poszukiwany listem gończym, ukrywał się przed odbyciem prawomocnego wyroku 1,5 roku pozbawienia wolności. Zaskoczony interwencją mundurowych nie stawiał oporu. 
Tragiczny początek historii
Historia sięga 26 września 2021 roku. Kozanecki wracał z wesela znanej influencerki Martyny Kaczmarek. Za kierownicą Mercedesa jechał z żoną i małym synkiem. Na drodze Barczewo–Jeziorany (woj. warmińsko-mazurskie) zjechał na przeciwny pas ruchu i spowodował czołowe zderzenie z Audi 80. W aucie ofiar jechały dwie kobiety – 53- i 67-latka, teściowe młodego małżeństwa. Obie zginęły na miejscu. Kozanecki był trzeźwy, choć w organizmie wykryto śladowe ilości kokainy. On sam, jego żona i dziecko wyszli z wypadku bez poważnych obrażeń. 
Zamiast pokory i refleksji, adwokat nagrał i opublikował w mediach społecznościowych film, który wstrząsnął Polską. Stwierdził, że wypadek był “konfrontacją bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach”. Słowa te stały się symbolem braku empatii i arogancji. Wywołały falę oburzenia, postępowania dyscyplinarne w izbie adwokackiej i medialną burzę. Kozanecki zyskał przydomek, który przylgnął do niego na zawsze. 
Sąd i ucieczka przed sprawiedliwością
Proces trwał lata. W pierwszej instancji sąd wymierzył 2 lata więzienia i 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd Okręgowy w Olsztynie w marcu 2026 roku złagodził karę do 1,5 roku pozbawienia wolności i 4-letniego zakazu. Wyrok stał się prawomocny 5 marca. 
Policja miała doprowadzić Kozaneckiego do zakładu karnego, ale adwokata nie było w miejscu zamieszkania. W kwietniu Sąd Rejonowy w Olsztynie wydał list gończy. Mężczyzna przez ponad miesiąc unikał wymiaru sprawiedliwości – zmieniał miejsca pobytu, nocował w hotelach i wynajmowanych pokojach. Żona adwokata publicznie komentowała sprawę, twierdząc, że nie rozumie “zbiorowej histerii” i że mąż nie ukrywa się w sensie kryminalnym. 
Zatrzymanie w Hrubieszowie
Funkcjonariusze z Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi namierzyli go w powiecie hrubieszowskim. Akcja odbyła się po południu 7 maja w prywatnym mieszkaniu. Kozanecki był całkowicie zaskoczony – w klapkach, bez prób ucieczki czy oporu. Został przewieziony do jednostki policji, gdzie sporządzono dokumentację. Wkrótce powinien trafić do zakładu karnego. 
Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi potwierdziła zatrzymanie w oficjalnym komunikacie. Współpracowali z lubelskimi funkcjonariuszami. Specjaliści od ścigania najgroźniejszych uciekinierów wytypowali adres i zakończyli sprawę sprawnie.
Konsekwencje i szerszy kontekst
Sprawa Pawła Kozaneckiego to nie tylko tragiczny wypadek i kontrowersyjne słowa. To symbol tego, jak niektórzy próbują lawirować wokół odpowiedzialności. Adwokat, który powinien znać prawo jak nikt inny, zamiast przyjąć wyrok, wybrał ucieczkę – choć krótką. Okręgowa Rada Adwokacka w Łodzi prowadzi wobec niego postępowania dyscyplinarne, w tym zakaz wykonywania zawodu. 
Opinia publiczna śledziła sprawę z napięciem. Dla rodzin ofiar to bolesne przypomnienie tragedii sprzed lat. Dla społeczeństwa – lekcja, że sprawiedliwość, nawet jeśli powoli, w końcu dopada.
Zatrzymanie w hrubieszowskim to koniec rozdziału ucieczki. Teraz Kozanecki odpowie nie tylko za wypadek, ale też za próbę uniknięcia konsekwencji. “Trumna na kółkach” wraca do wiadomości – tym razem jako człowiek w kajdankach.



