Bracia z gminy Tarnawatka poinformowali, że mają trotyl, noże i gaz

0
342
GAIA

31-latek powiadomił służby ratunkowe, że w miejscu swojego zamieszkania posiada materiały wybuchowe oraz broń palną. Dodał, że jest „niebezpieczny” i radził, żeby na miejsce przyjechali uzbrojeni policjanci. Jak się okazało, 31-latek z 25-letnim bratem podczas libacji alkoholowej chcieli zobaczyć jak wygląda „akcja służb”. Teraz czekają ich konsekwencje prawne i finansowe tego wybryku. Pokryją koszty działania służb.

W niedzielę 7 sierpnia, po godzinie 20:00 na numer alarmowy 112 zadzwonił 31-letni mieszkaniec gminy Tarnawatka. Oznajmił, że jest niebezpieczny ponieważ posiada w miejscu swojego zamieszkania materiały wybuchowe w postaci trotylu, broń palną, noże i gaz. Sugerował, żeby do jego domu przyjechali uzbrojeni policjanci.

Na miejsce skierowany został patrol policji, dwa zastępy straży pożarnej oraz załoga karetki pogotowia. Funkcjonariusze po przybyciu pod wskazany adres szybko ustalili, że zgłoszenie nie polegało na prawdzie. 31-latek przyznał, że zadzwonił „dla żartu”, ponieważ podczas libacji alkoholowej ze swoim 25-letnim bratem chcieli zobaczyć „akcję” służb.

Mundurowi sprawdzili stan trzeźwości braci. Starszy z nich wydmuchał 3 promile alkoholu, a młodszy 1,5 promila. W związku z tym, że podczas interwencji mężczyźni byli agresywni, zostali zatrzymani do wytrzeźwienia. Po wytrzeźwieniu bracia odpowiedzą za bezpodstawne wezwanie służb za co zgodnie z kodeksem karnym grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywna.

Policja apeluje, aby pamiętać, że blokując numer alarmowy uniemożliwiamy połączenie osobie, która naprawdę może tej pomocy potrzebować. Zaangażowanie służb do fikcyjnego zgłoszenia powoduje, że w tym czasie nie mogą być w miejscu, gdzie taka pomoc jest konieczna.

- reklama-
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments