„Pieczywo niezwyczajne – Liturgiczne i Obrzędowe 

                                  na wystawie w zamojskiej Wikarówce”

                    Wigilię  mamy już za sobą, ale okres świąteczny trwa nadal – możemy więc pozostać w kręgu tematów bożonarodzeniowych, a do takich należy interesująca wystawa czasowa, przygotowana ostatnio w Wikarówce – w Muzeum Sakralnym Katedry zamojskiej. Ten katedralny Skarbiec Historii, Sztuki i Nauki to nie tylko ekspozycja stała – to także prezentacje i projekty o charakterze edukacyjnym takie jak na przykład „Święty chleb. Opłatek, pieczywo liturgiczne i obrzędowe”. Może określenie „wystawa czasowa” przekształci się stopniowo w „ekspozycję stałą”, ponieważ to wszystko, co wiąże się z wigilijnym opłatkiem i pieczywem liturgicznym – od kłosów zbóż począwszy – może być przez cały rok tematem uniwersalnym, bo chleb jest przecież naszym podstawowym pożywieniem. Jeśli będzie to jednak ekspozycja „czasowa”, to na pewno z powodu pandemii wydłużony zostanie czas jej prezentacji. Miejmy nadzieję, że już niedługo nasze Muzeum, tak jak wszystkie inne w kraju i na świecie, zaprosi nas do swego wnętrza, abyśmy przemierzyli wystawienniczy szlak od ziarna zboża do razowej macy, widząc po drodze wiele rzeczy, które mogą być dla nas (zwłaszcza dla młodego pokolenia) prawdziwym zaskoczeniem, ale przede wszystkim wielką lekcją historii, kultury i tradycji, przygotowaną według bardzo dobrego scenariusza.
                         Opłatek,  po łacinie oblatum (dar ofiarny),  to według słownikowej definicji cienki, pszeniczny, przaśny (bez zakwasu) chleb, którym dzielą się uczestnicy wieczerzy wigilijnej, dlatego pierwsze niewielkie pomieszczenie na wystawie wprowadza nas właśnie w klimat Wigilii. U sufitu obowiązkowo zielona podłaźniczka (taka namiastka bożonarodzeniowej choinki, bo ta pojawiła się w naszych domach dopiero w XIX  wieku), z ozdobami wyciętymi z białych opłatków – według najstarszych wierzeń mogła gwarantować urodzaj i powodzenie. Na środku stołu przykrytego białym obrusem oczywiście opłatek, bo to on zajmuje od dawna honorowe miejsce – na ozdobnym talerzu, na bochnie chleba, na małej wiązce siana. To motyw wiodący całej ekspozycji, dlatego jego sakralny wymiar podkreślono tu światłem – swoistym lume sacrale, które wydaje się odbijać od opłatka i wędrować, niczym aureola, wprost na twarz Madonny z Dzieciątkiem, spoglądającej z obrazu zawieszonego na ścianie. Dowiadujemy się, że zwyczaj dzielenia się opłatkiem istnieje u nas od XVIII wieku, choć dla pierwszych chrześcijan, dzielących się pobłogosławionym chlebem, był symbolem nie tyle Bożego Narodzenia, ile komunii duchowej członków jednej wspólnoty. Wigilijny opłatek  to przede wszystkim nasza wschodnioeuropejska tradycja (także u Czechów i Słowaków, również na Białorusi, Litwie i Ukrainie), kultywowana jedynie w niektórych regionach Włoch. Warto podkreślić, że jej następstwem stał się rozwój żelazorytnictwa opłatkowego czyli tworzenie specjalnych form do wypieku, których nie mogło zabraknąć tu na wystawie, bo to właśnie nasi kowale i rzemieślnicy podnieśli tę dziedzinę do rangi sztuki, tworząc jednocześnie nowy dział grafiki. Na  polskiej wsi powszechny był zwyczaj, który w niektórych wioskach przetrwał do dziś, obdzielania zwierząt hodowlanych i domowych kolorowym opłatkiem, barwionym w naturalny sposób. Dostawały go zwłaszcza krowy (w kolorze żółtym, bo to kolor dobrego masła) i konie (dla nich był zwykle ten czerwony). Według wierzeń ludowych miał chronić zwierzęta przed zarazą, wilkami i złymi spojrzeniami. W niektórych opłatkach zapiekano święcone zioła. Jego ułamek, z odrobiną pieprzu, dawano psu, aby był czujny i strzegł obejścia przed złodziejami. Kolorowe opłatki znajdziemy oczywiście na ekspozycji, na której wszystko opisano rzetelnie i szczegółowo, podając źródła, cytaty, odniesienia do literatury (Zygmunt Gloger, Wincenty Pol, Łukasz Gołębiowski i inni). Opłatek ma więc szczególne znaczenie, a przypisywane mu niegdyś niezwykłe, także magiczne właściwości, miały zapewnić zdrowie i ochronę przed złymi urokami.
                        Opłatki to również rodzaj smakołyków, spożywanych od XV wieku, na przykład z dodatkiem miodu, dlatego andruty to znany w czasach staropolskich „gatunek ciasta opłatkowego” (o cieście i różnych jego rodzajach dowiemy się tu sporo). Ciasto na wafle sporządzano – podobnie jak opłatek – z wody i mąki. Bogatsi robili je z mąki pszennej z dodatkiem jaj, miodu i tłuszczu. Specjalne szczypce, zakończone rytowanymi płytkami, są przecież pierwowzorem gofrownicy. Na wystawie dowiemy się także skąd pochodzą nazwy andruta, wafla czy gofra – wypieków, których wspólną cechą jest skład i sposób wytwarzania. Można zastanawiać się, co jeszcze – oprócz opłatków i form do ich wypieków – trzeba pokazać na takiej ekspozycji? Same wzory wytłaczane misternie na cienkiej, białej powierzchni mogą stanowić osobny i dość obszerny rozdział. Nawet papierowe opakowania i banderole to przecież całe bogactwo scen związanych z ikonografią Bożego Narodzenia; opaski i gwiazdy wykorzystywano do robienia ozdób choinkowych, do których służył także sam opłatek. Warto zaznaczyć, że przedstawiane tu sceny są również pewnym dokumentem obyczajowym – obrazem minionej epoki z widokami dawnych budowli.
              Wiele obrzędów wpisanych w naszą tradycję to dla młodego pokolenia rzeczy trochę dziwne, nawet  niewyobrażalne, choć może znane czasem z opowiadań dziadków czy pradziadków. Zanim powstanie ten finalny produkt jakim jest chleb, zwłaszcza ten eucharystyczny, będący wiodącym motywem wystawy, wszystko zaczyna się od kłosów pszenicy, które rozpoczynają tę dydaktyczną część ekspozycji. Zobaczymy więc to, co można otrzymać z jej ziaren, z ich przemiału, a więc  kasze (te z kuchni naszej i bliskowschodniej jak popularny u nas bulgur) i otręby. Są tu naturalne eksponaty i nie brakuje też informacji –  zawartych zarówno w słowie, jak i w obrazie – o biblijnej mannie czy cudownym rozmnożeniu chleba. Oprócz lekcji z historii kultury i tradycji uzupełniamy także wiedzę botaniczną – można przypomnieć sobie na przykład „morfologię pszenicy zwyczajnej”.
             Na pewno zainteresowanie wśród młodych zwiedzających wzbudzą dawne narzędzia pracy, które dziś zastąpiły maszyny. W ich opisach odwołano się do czasów najdawniejszych. Zaprezentowano między innymi prosty cep (są ilustracje, które pokazują jak używano go do młócenia), kosę czy grabie, a nawet koromysło czy stępę ze stęporem – taki specjalny drewniany moździerz do obłuskiwania i kruszenia ziarna na kaszę. Przykładowe kamienie młyńskie dają wyobrażenie o procesie rozdrabniania i mielenia zboża. Rekwizyty są tu różnorodne. Z „Legendy o świętej Jadwidze Śląskiej” (z reprodukcji XIV-wiecznego rękopisu) pochodzi interesująca miniatura pokazująca jak święta „uwolniła rękę pewnej niewiasty od kija, który przywarł jej do ręki, kiedy w dzień niedzielny obracała żarna”. To średniowieczne przypomnienie, że dzień święty należy święcić i też rysunek dokumentujący używany wówczas młynek ręczny. Ze zbiorów Biblioteki Kapituły Zamojskiej pochodzi „Opisanie i sposób zażywania siewnika” z XVIII-wiecznego „Dzieła o rolnictwie” z kopersztychami (miedziorytami), którego autorem jest francuski botanik Henri Louis Duhamel Du Monceau, zajmujący się fizjologią roślin.
               Jeśli już dowiemy się z czego i jak powstają interesujące nas produkty zbożowe (są tu też odniesienia do dawnych jednostek miary, wagi i objętości), to może warto zobaczyć w jakich formach dawniej je wypiekano. Tak więc na półce, obok sit i przetaków, widzimy koszyki wiklinowe do garowania (wyrastania) chleba, formy do jego pieczenia, także babówki  (babownice) – formy do bab, z rożnych materiałów i o różnorodnych kształtach. Jedna z nich – ceramiczna -zachowała się nawet z drutowaniem. Trudno uwierzyć, że popękanej formy, która wydawałaby się bezużyteczną, nie wyrzucano tak po prostu do śmieci. Pszenica, kasza i mąka – to nie zmienia się od wieków; niewiele zmieniły się też kształty chleba i bab, dlatego tę część wystawy kończą po prostu torebki z prawdziwą mąką (zamojską) obrazujące podstawowy jej podział (według Polskich Norm) – bardzo dobry lokalny akcent. 
        Druga część ekspozycji poświęcona jest tytułowemu obiektowi wystawy czyli opłatkowi, wyrabianemu dawniej jedynie przy kościołach i klasztorach, który jest także chlebem do sprawowania eucharystii, a ten – zgodnie z tradycją Kościoła łacińskiego – powinien być czysto pszenny, świeżo wypieczony i niekwaszony. Musi mieć też taką formę, aby w czasie Mszy kapłan mógł rzeczywiście przełamać hostię. Jak to zrobić – dowiemy się  na wystawie, gdzie pokazano formy do wypieku opłatków mszalnych, hostii i komunikantów, wykrojniki do ich wycinania. Są tu te najstarsze żelazne szczypce zakończone dwoma prostokątnymi matrycami z grawerowanym wzorem odciskanym na powierzchni opłatka. Warto dodać, że na wystawie nie mogło zabraknąć małych, okrągłych opłatków do porcjowania leków sporządzanych w aptekach. Moją ciekawość wzbudziła pieczęć wyciśnięta na XVIII-wiecznym rękopiśmiennym dokumencie, bo przecież opłatek wykorzystywano także do sygnowania sporządzanych aktów czy korespondencji. 
                 Ekspozycję kończy zielona girlanda ozdobiona „światami” takimi samymi jak te, które widzieliśmy w pierwszym pomieszczeniu wystawy – dekoracja  popularna w dawnej Polsce, rozpowszechniona najpierw w szlacheckich dworach, skąd potem trafiła na wieś. Kuliste, przestrzenne formy, czasem bardzo skomplikowane, symbole ziemi, także gwiazdy i księżyce, wykonywano nie tylko z opłatków, tych białych i kolorowych, ale też ze słomy i bibuły. Potem wieszano je na belkach stropowych. Obowiązkowo umieszczano też nad wigilijnym stołem, dlatego nazywane były również„wilijkami”. Taki świat „opłatkowy” – może trochę jak dzisiejsze origami – jest niemal zapomniany, ale jego symbolika przetrwała do dziś, czego dowodem są kształty choinkowych ozdób i dekoracji. 
                Eksponaty pokazane na wystawie pochodzą ze zbiorów własnych Muzeum Sakralnego i Regionalnej Izby Pamięci Gminy Zamość w Wysokiem oraz z kolekcji i zasobów prywatnych. Na koniec zwiedzania trochę zapachnie nam latem, bo takim „ukoronowaniem” i zarazem dominantą ekspozycji jest wieniec dożynkowy czyli „korona żniwna”, wypleciona ze zboża zebranego tego lata – tuż po „narodowej kwarantannie” w roku 2020, który pandemia szczególnie zaznaczy nie tylko w naszej historii. Jego autorkami są panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Mokrego. Tradycja nakazywała przechowywanie takich wieńców w stodole do kolejnego roku nowego siewu, bo wykruszone ziarno powinno być wsypane do worków z ziarnem przeznaczonym do siana. Zamiast w stodole, jest on jednak tu w Skarbcu – w miejscu szczególnym, w którym mówiąc o chlebie, także  tym eucharystycznym, pamiętamy jak ważne są wzajemne więzi, pojednanie i życzliwość. To wigilijny  opłatek już od stuleci daje nam wiarę, że w nadchodzącym roku powrócą zdrowie, siła, spokój i szczęście – wiarę tak potrzebną zwłaszcza dziś.                                                                          Tekst i fotografie: Izabela Winiewicz-Cybulska 

18op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 17op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 16op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 15op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 14op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 13op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 12op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 11op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 10op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 09op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 08op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 07op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 06op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 05op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 04op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 03op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 02op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce” 01op „Pieczywo niezwyczajne (...)na wystawie w zamojskiej Wikarówce”

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments