Zamojskie Lato Teatralne nabiera rozpędu. W dzień trzeci, tygodnia trzeciego, 29 lipca wysłuchałem „Lamentu na Placu Konstytucji”. Ściśle rzecz ujmując miało to miejsce na płycie Rynku Wielkiego, a precyzyjniej przed Ratuszem. 

Trzy kobiety: wnuczka/córka, matka/córka oraz babcia/matka. Trzy historie. Trzy opowieści. Trzy zadziwienia  światem. Monologi wg Lamentu Krzysztofa Bizio wygłosiły: Ania – Małgorzata Zawadzka, Justyna – Maria Seweryn i Zofia – Barbara Wrzesińska. Adaptacja i opieka artystyczna – Krystyna Janda. Premiera miała miejsce 21 czerwca 2007 roku. Trzynaście LAT oczekiwania, ale nie lamentuję. 

Lamentowanie nikomu ani niczemu nie służy. Można się skarżyć, użalać. Można dąsać. Nie zmienia to faktu, że bardzo dużo (jeśli nie wszystko) zależy od nas. Mamy (każde pokolenie ma) inne wartości, inne priorytety.  Jak mówić, żeby nas słuchano? Jak słuchać, żeby do nas mówiono? Czy jeszcze wystarczy szczerość? 

Ania potrzebuje dżinsów – i zrobi wszystko, by je mieć. Nawet poplami bluzkę. Justyna szuka pracy, ale o pracę łatwo nie jest. Życie to nie aksamit. Zdradza ją mąż – ponoć. Zofia chciałaby wygrać w totolotka. Pomóc innym. Ma swój system. Zna nawet liczby, tylko nie wie, kiedy zagrać. 

Po spektaklu wręczono Buławę Hetmańską, czyli nagrodę publiczności 44. Zamojskiego Lata Teatralnego. Odebrała ją w imieniu Krystyny Jandy córka Maria Seweryn. Wyróżnienie dla Teatru Polonia, dla „Zapisków z wygnania” to znak, że wymazywanie niechlubnych historii jest nieskuteczne i przynosi odwrotny skutek. To cieszy. Niepokoi natomiast fakt, że fala niechęci wobec innych przybiera na sile. Oby pewne daty, pewne wydarzenia (bez wskazywania konkretnych przykładów) nie chciały się powtórzyć. Lepiej już potknąć się PESEL niż o honor. Lepiej zostać zdradzonym, niż być zdrajcą. A najlepiej jest być sobą… 

Piotr Piela

 

dsc09678 Chu… tam albo Lament spod Ratusza  dsc09659 Chu… tam albo Lament spod Ratusza 

 

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments