Tam, gdzie dzieli nas historia, łączy nas pamięć

0
557

Pod koniec maja br. wpłynęło do Biblioteki Publicznej Gminy Łabunie pismo z Deutsche Nationalbibliothek z prośbą o przekazanie do tamtejszych zbiorów egzemplarza wydanej przez bibliotekę publikacji Michała Zawrotniaka „ZBRODNIE NIEMIECKIE W ZAMOJSZCZYŹNIE OD POCZĄTKÓW WRZEŚNIA 1939 R. DO KOŃCA LIPCA 1944 R”. Wysłaliśmy i wtedy pojawił się pomysł, by wydany w 2014 roku w nakładzie 300 egzemplarzy reprint przybliżyć szerszemu gronu odbiorców. 

Zaczynamy od przedmowy Stefana Milera w owym czasie prof. Liceum i Gimnazjum w Zamościu. W kolejnych numerach Nowego Kuriera Zamojskiego będziemy publikować tę wyjątkową książkę, by tam, gdzie dzieli nas historia, połączyła nas pamięć…

PRZEDMOWA

Przeczytałem rękopis p. Michała Zawrotniaka, syna ludu polskiego z Jatutowa pod Zamościem »O zbrodniach niemieckich w Zamojszczyźnie«. Zadziwił mię swą formą i treścią. Jeżeli są jakie usterki literackie, niech oceni to polonista, względnie literat z zawodu. Ja nim nie jestem, będąc tylko przyrodnikiem, ale ponieważ z racji mych wierszy na Niemców, pisanych w czasie okupacji, (»Rotunda«) p. Zawrotniak, autor niniejszej broszury pragnął, bym wyraził sąd i ocenę jego pisemnych wspomnień, więc czynię to z chęcią, w przekonaniu, że opinia ogółu zgodna będzie z mym sądem o jego wartościowej dla nas (i zagranicy) pracy, jako dokumentu na bliższą i dalszą przyszłość dla potomnych.

Opowieść p. Zawrotniaka o straszliwych cierpieniach Zamojszczyzny i o potwornych zbrodniach Niemców od chwili napaści ich na Polskę w 1939 r. do dni ich klęsk w Zamojskiej ziemi z końcem lipca 1944 r. czyta się, jakby osobiste własne przeżycia i wspomnienia, jednym tchem. Tak żywo rozbudzają one pamięć, której niedawne obrazy pozostaną mi do końca życia, mimo codziennych trosk i nowej rzeczywistości. Opowieść ta, wypływająca z osobistych doznań i wspomnień autora, ma tę zaletę, że jest chronologicznie ujęta i, powołując się na znane tysiącom osób fakta, jest syntezą bezprzykładnej w dziejach martyrologii polskiej w powiatach południowej Lubelszczyzny. Autor opisuje barwnie i obrazowo historię tych straszliwych pięciu lat Gehenny Zamojskiej; przypomniał nam dokładnie, zwłaszcza mieszkańcom Zamościa i okolic, te »pięć wieków« tragicznych wstrząsów w duszach tych, co czuli po polsku i po ludzku i dotykali się zmysłami koszmarnych chwil, a często stale i ciągle byli mimowolnymi świadkami okropnych scen, jakich nikt nigdy przed wojną nie przeczuwał i nie wyobrażał sobie, nawet ci, którzy dobrze poznali z opisów Niemców z poprzedniej wojny światowej, z ich okrucieństw w Kaliszu i w Belgii, z zatapiania statków pasażerskich (Lusitania), gazów trujących i innych sprzecznych z prawem międzynarodowym zbrodni.

To, co p. Michał Zawrotniak ujął w tak piękną formę kronikarską, odda nam wielką przysługę.

Niech dzieci nasze, czytając Golgotę Zamojszczyzny, nigdy nie zapomną, ile mąk fizycznych i moralnych przeszły ich rodziny, ojcowie i matki, bracia i siostry; ba, nawet niemowlęta; ile łez wylanych, ile krwi przelanej wsiąkło w męczeńską ziemię. Ile niewinnych ofiar, sponiewieranych, skalowanych na śmierć, zginęło w te lata od Niemców, tych »zbójów«, jak ich słusznie autor stale nazywa. Niech jednocześnie nigdy też nie zapomną, ile bohaterstwa, ile godności narodowej i ludzkiej ujawniły serca polskie w owe przeklęte, piekłem ziejące chwile.

Książeczkę tę winna przeczytać cała Polska, powinna ona zasilić biblioteki szkolne, zwłaszcza naszej ziemi Zamojskiej.

Niech z tej tragicznej opowieści, tchnącej bez najmniejszej przesady szczerą prawdą, pisanej skurczem zbolałego serca przez odczuwającego te straszne zbrodnie potomka — chłopa polskiego — wzrasta zarazem wiara w niezłomność ducha naszego, w to lepsze Jutro Ojczyzny i Ludzkości, jak i ugruntuje się na zawsze w duszach naszych idea człowieczeństwa, poszanowania godności ludzkiej i wolności swobód obywatelskich.

Ale jednocześnie, jako testament tych, co polegli za Polskę, niech utrwali się na stałe pogarda i nienawiść do zbrodniczej niemieckiej »kultury«, która póki nie zmieni swej treści, winna pozostać symbolem zwyrodnienia i szatanizmu.

Aczkolwiek szlachetnie pojęty patriotyzm wyklucza wszelką nienawiść, jako sprzeczną z etyką ogólnoludzką i z ideą Chrystusową, gdyż nienawiść narodowa mieścić się może tylko w szowinizmie (cechowało to Niemców) — my, Polacy, mamy nie tylko prawo moralne, ale i obowiązek Niemców nienawidzić. Są to bowiem nie — ludzie, a potwory w ludzkim ciele. Udowodnili to, aż nadto.

Mamy tym większy obowiązek trwania w tej nienawiści, gdyż inne narody, które zaznały tylko skutków wojny (zwłaszcza Anglicy), a nie doznały wcale  krzyżackich  potworności, pychy i fałszu i nie przeżyły u siebie niemieckich łapanek, obozów, krematoriów — nie poznały jeszcze dokładnie tych korsarzy na tyle, aby słowo »niemiec«, mogło stać się w świecie, jak u nas, synonimem przekleństwa i czegoś najpodlejszego, podlejszego niż Hunn, czy Wandal.

Ten obowiązek ciąży na nas za miliony niewinnych ofiar i ciążyć musi stale, aby kiedyś sprawiedliwości dziejowej stało się zadość i Niemcy zostali ukarani tak, jak na to zasługują.

Aby przypominaniem światu dowodami ich bestialstw, o niemieckich zbrodniach ustrzec Ludzkość i Polskę od nowej wojny ze strony lej zawsze butnej »nadrasy«. Niech ta »Rotunda«, ten narodowy relikwiarz ziemi Zamojskiej, staje nam wciąż przed oczami. Aby nigdy już żaden ojciec (jak autor), ani żadna matka, nie mogli skurczem zbolałego serca opłakiwać swego zamęczonego dziecka.

Abyśmy mogli tym średniowiecznym »raubritterom», a nowoczesnym korsarzom świata, rzucić w krwiożercze ślepia zawsze i wszędzie:

Was nienawidzą żony, matki, dzieci, 

i przeklinają trzecie pokolenie,

i bluźnią Bogu, że wam słońce świeci, 

a nie piekielne ognie i płomienie.

Czemże jesteście? — ludźmi — to obraza,

– zwierzęta dzikie? — lecz chyba potwory, 

a prędzej świata piekielna zaraza,

albo też może obłąkańcze zmory!

Dziś tej otchłani waszych zbrodni, 

chyba szatana piekieł sług, 

żeście przekleństwa tylko godni, 

nikt nie wypełni, nawet — Bóg!

Stefan Miler

prof. Liceum i Gimnazjum w Zamościu

Zamość, 19 maja 1946 r.

 

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments