Jakub Małecki swoje książki planuje w Excelu

0
819

Gościem Książnicy Zamojskiej był pisarz młodego pokolenia, autor dziewięciu książek, zdobywca wielu prestiżowych nagród – Jakub Małecki.

Twórczość Jakuba Małeckiego nie tylko przypadła do gustu wielu czytelnikom, ale także wysoko oceniana jest przez krytykę. Pisarz jest zdobywcą znaczących nagród i wyróżnień (Nagrody „Magazynu Literackiego Książki” za przekład zbioru ponad stu wyjątkowych, najciekawszych i najważniejszych listów w historii ludzkości „Listy niezapomniane”, nagrody Śląkfa w kategorii „Twórca Roku 2012” za twórczość w dziedzinie „fantastyki”). Nominowany był także do Nagrody im. Janusza A. Zajdla (dwukrotnie), Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus oraz, za powieść „Ślady”, do Nagrody Literackiej „Nike” 2017.

Jak powstają jego książki, kto jest pierwszym recenzentem, dlaczego mimo pogodnego usposobienia, jego bohaterom przydarzają się traumatyczne historie i dlaczego tłumaczenie książek jest łatwiejsze od ich pisania – wszystkie te pytania zadała pisarzowi Halina Zielińska z Książnicy Zamojskiej.

Jakub Małecki z wykształcenia jest bankowcem. Zanim wybrał swoją drogę zawodową, chciał zostać między innymi “Mariuszem Pudzianowskim”. Z literaturą zawsze było mu po drodze, ale poważnym pisaniem zajął się dopiero kilka lat temu.

Zapytany o początki swojego pisarstwa, Jakub Małecki przyznał, że czytał wszelkie opowiadania, analizował ich zakończenia, po czym obmyślał własne. Postanowił spróbować swoich sił w pisaniu i wziąć udział w konkursie na opowiadanie… i tak już poszło.

Dla pisania zrezygnował z pracy w banku, ale bankowe przyzwyczajenia pozostały. Co więcej przydają się w pisaniu książek. Otóż, Jakub Małecki swoje książki planuje w excelu. Ten sposób pomaga mu zapanować nad osadzaniem bohaterów jego książek w czasie, pilnować ich powieściowego wieku. Zanim Jakub Małecki napisze pierwsze zdania książki, cały pomysł ma zwykle w głowie, wie jak książka się skończy. Pisze dopiero, gdy historia jest już całkowicie zaplanowana. Co więcej, Jakub Małecki, przygotowuje się gruntownie do opisania historii, którą wymyślił. Jego książki, jak na przykład “Rdza” mają bardzo istotne tło historyczne. Aby to tło było wiarygodne, czyta stare gazety, szuka smaczków dawnych czasów na przykład w rubrykach dla rolników – dzięki temu wie jak uratować konia, którego poraził piorun. Ponad to, pisarz spotyka się z ludźmi pamiętającymi minione czasy, wsłuchuje się w ich opowieści. Przyznał, że czasem ma ochotę zaprosić zupełnie obcego człowieka na piwo, albo na kawę, żeby tylko poznać historię jego życia.

Jakub Małecki powiedział podczas spotkania o sobie, że jest w nim mało artysty. Uważa siebie za rzemieślnika, ponieważ nie ma artystycznych przyzwyczajeń, charakterystycznie dziwnych zachowań, ani rytuałów pisarskich. Pisanie jest jego pracą, wykonuje ją z pasją i to go bardzo cieszy. Uważa przy tym pisanie za zajęcie znacznie trudniejsze od tłumaczeń, którymi także się zajmuje. Tłumacząc literaturę, stara się być transparentny, nie upiększa, nie poprawia tekstu, cały czas mając świadomość, że tłumaczenie może bardzo mocno pomóc, ale także jej zaszkodzić. Pisząc tekst własny czuje presję tego jak czytelnik zareaguje na dowcip, czy niezbyt dosłownie opisuje daną sytuację

Na pytanie Haliny Zielińskiej, dlaczego będąc człowiekiem o bardzo pogodnym usposobieniu, jego książki są mroczne i smutne, dlaczego funduje swoim głównym bohaterom traumatyczne przeżycia, odpowiedział szczerze, że nie wie dlaczego tak się dzieje. Tłumaczy sobie to w ten sposób, że chce pokazać czytelnikowi postaci z książek przez pryzmat trudnych sytuacji, traumatycznych wydarzeń, bo tylko wtedy widać wyraźnie jak bohater się zmienia. Takie sceny z życia bohaterów literackich, według Małeckiego, są najbardziej wymowne.

Jakub Małecki zdradził, że kolejna książka będzie weselsza. Pracuje również nad 10 odcinnkowym słuchowiskiem o seryjnym mordercy, które raczej do tych pogodniejszych należeć nie będzie. Ma to być historia zainspirowana tym, że pewne cechy zachowania, a nawet wyglądu można nabyć wraz z przeszczepem szpiku.

Na zakończenie spotkania, autor, mimo iż nie lubi czytać swoich tekstów na głos, zrobił wyjątek i przeczytał fragment “Rdzy”, a na zakończenie podpisywał książki.

 

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments