Wojciech Cejrowski napisał w swojej książce, że ludzie dzielą się na tych, którzy wciąż śnią o dalekich podróżach i takich, którzy biorą sprawy we własne ręce i ruszają, by te marzenia spełniać. Jest to jedno z lepszych podsumowań istoty podróżowania. W końcu w życiu trzeba czasem zaryzykować, dokładnie tak jak w kasynie, na przykład w grze Book of Dead. Żeby coś zyskać, trzeba podjąć wyzwanie.

Być jak James Bond

Często słyszy się, że ktoś nie ma pieniędzy na wyjazdy lub, że jakieś zobowiązania mu na to nie pozwalają. Takie stwierdzenia to świetne wymówki na to, żeby pozostać w swojej strefie komfortu. W ciepłych i bezpiecznych domowych pieleszach, zamiast nurkując z rekinami w Tajlandii, czy skacząc na bungee z zapory Verzasca w Szwajcarii jak James Bond w filmie „Goldeneye”. Boimy się nieznanego, wolimy pozorny spokój i wygodę. Czy zastanawiamy się, co kryje się poza naszym bezpiecznym horyzontem? Być może czekają nas tam niesamowite perypetie rodem z filmów o tajnych agentach i poszukiwaczach przygód?

Całkowita dowolność wyboru

Podróż w nieznane brzmi odrobinę przerażająco? W takim razie zamieńmy podróż w nieznane na wycieczkę do Grecji, nad Morze Bałtyckie lub do Zakopanego. Bezpiecznych możliwości jest mnóstwo, a przecież nikt nie każe nam od razu szukać źródeł Amazonki, chociaż i na taką wyprawę możemy się kiedyś wybrać. Cel podróży, długość jej trwania oraz aktywności, które podejmiemy w trakcie, zależą tylko i wyłącznie od nas. Jeśli chcemy przez 7 dni leżeć na leżaku przy basenie – droga wolna. Jeśli chcemy zwiedzić Egipt, płynąc rejsem po Nilu – mamy do tego pełne prawo. XXI wiek daje nam niemal nieograniczone sposoby podróżowania i tylko od nas zależy ostateczny wybór i kształt wycieczki.

Uzależnieni od adrenaliny

Warto mieć świadomość tego, że podróże uzależniają. Można zacząć powoli i ostrożnie, ale najprawdopodobniej zapragniemy większych i mocniejszych wrażeń. Tak, jak w przypadku gry na automatach – chcemy coraz więcej i więcej. Według wielu uczucie adrenaliny w żyłach pozwala na dogłębne smakowanie życia. Może zatem warto spróbować czegoś nowego i zobaczyć, czy to coś dla nas? Poniżej znajdują się propozycje ciekawych wyzwań:

  • Płynąc kajakiem przez Arktykę – rozkoszuj się dziewiczymi rejonami świata podczas kajakowego wyzwania. Lepiej wybierz się tam latem, kiedy lód trochę odpuszcza i bądź przygotowany na atrakcje ze strony niedźwiedzi polarnych. Dotkliwe zimno, dookoła mnóstwo lodowatej wody, oślepiająca, lecz urzekająca biel śniegu… czego chcieć więcej w środku lata?
  • Drepcząc przez dżunglę amazońską – oczywiście z Indianinem za przewodnika. „Wynajmując” rodzimego mieszkańca tamtych terenów jako chodzącą encyklopedię zwierząt i roślin, mamy pewność, że nawet w środku Amazonii będziemy bezpieczni i żaden insekt nie będzie nam straszny. Przed taką wyprawą warto naprawdę dużo poczytać i zasięgnąć fachowej wiedzy.
  • Wisząc nad wodospadem w Zambii – obowiązkowy punkt na liście spragnionych wrażeń. W pobliżu miasta Livingstone zobaczymy fenomenalne Wodospady Wiktorii, które spełnią wszystkie nasze adrenalinowe zachcianki. Skok na bungee z mostu, rafting rzeką Zambezi w otoczeniu krokodyli i hipopotamów, lot nad wodospadami oraz wiele więcej atrakcji.
  • Głaszcząc rekiny na Bahamach – do wyboru wiele gatunków tych uroczych drapieżnych ryb. Skoro nawet Mike Tyson skusił się na takie atrakcje, to co nam stoi na przeszkodzie? Emocje i wzrost adrenaliny zapewnione, co doskonale oddają trzęsące się ręce i przerażony wzrok słynnego boksera.
  • Spadając z nieba w Dubaju – osoby, który spróbowały skoku na spadochronie, twierdzą, że warto. Jeśli zatem decydujemy się na ten ekstremalny wyczyn, to może od razu iść na całość i skakać w pięknych okolicznościach przyrody. Mamy oczywiście na myśli Wyspy Palmowe, czyli sztuczny twór myśli Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
  • Zwiedzając Europę – autostopem, pociągiem, wynajętym samochodem, autobusem, skuterem, rowerem… mnogość wyboru powala. Sami zdecydujmy, jakie państwa nas interesują, wybierzmy atrakcje i zabytki, które do nas przemawiają. W Paryżu nie musimy koniecznie iść na Wieżę Eiffla, lecz na przykład zwiedzić paryskie katakumby – o wiele bardziej tajemnicze i przerażające. W Rzymie możemy ominąć Koloseum i wybrać się niedzielny pchli targ Porta Portese. Jesteśmy panami własnego losu i możemy sami zdecydować o tym, co chcemy zobaczyć. Nie dajmy się porwać stereotypom.

Podróże kształcą i inne banały

Tak, racja. Podróże kształcą. Poznajemy nowych ludzi, otoczenie, zabytki, ciekawe historie i burzliwe dzieje. Jednakże ważniejsze jest to, że poznajemy samych siebie. Mamy pełen wgląd w naszą psychikę i to, jak zachowujemy się w niecodziennych i nieprzewidywalnych sytuacjach. Czy w razie zgubienia dokumentów, będziemy szukać winnego wśród towarzyszy podróży, czy może przyjmiemy tę naukę odpowiedzialności z pokorą? Czy ze zmęczenia i braku snu zaczniemy krzyczeć na wszystkich dookoła, czy wciąż pozostaniemy uśmiechnięci i zadowoleni? Innymi słowy, czy okażemy się ludźmi widzącymi szklankę do połowy pełną, czy do połowy pustą.

Każda wyprawa, a już w szczególności ekstremalna, budzi w ludziach skrajne emocje. Często dowiadujemy się o sobie lub o bliskich niespodziewanych rzeczy. Niektórych pozytywnych, innych niekoniecznie. Zatem prawda, podróże kształcą, ale na wielu poziomach naszego jestestwa. Warto przyjrzeć się sobie w podróży i zastanowić, czy to na pewno lepsza wersja nas samych. Oby każdy odnalazł lepszego siebie.